Wczorajszy dzień upłynął mi na tworzeniu przedmiotu, który pałętał mi się w myślach od dwóch tygodni. Moje lalki nie mają swojej półki, na której mogłyby siedzieć, dotychczas leżały/siedziały na mojej ławie, gdzie mam dosłownie wszystko. Stwierdziłam, że tak dłużej być nie może i stworzyłam im KANAPĘ :D Nie byłabym sobą, gdybym nie wzięła się za tworzenie najtrudniejszą metodą, jaka istnieje :D Po wielu godzinach, z przerwą na wypad do supermarketu po zszywki, powstało TO:
Jest to właściwie rogówka. I nie pytajcie proszę, z czego jest zrobiona :D Powiem jedno, gwoździki i Super Glue nie nadają się do łączenia niektórych materiałów ;)
Zamierzam jeszcze doszyć 4-5 poduszek na oparcie, żeby wyglądało to jak prawdziwy mebel, jednak jak na razie po prostu mi się nie chce.
Zresztą, dziewczynom i tak już się podoba:
Z góry było wiadomo, że miejsca nie starczy dla wszystkich, a o tym komu uda się jakieś zająć, decydowała reguła "kto pierwszy, ten lepszy" ;)
Poniżej Pamelka ucina sobie krótką chwilę relaksu.
Miałam Wam pokazać w weekendowym wpisie wszystkie ubranka, jakie uszyłam dla moich panien, jednak ostatnio nic mi nie wychodzi. Igła chyba się obraziła, do tego nastawiła nożyce przeciwko mnie, bo co uszyję jakiś ciuszek, to albo jest za wąski, albo wygląda brzydko, albo szew jakiś nie taki :( Nie pozostaje mi nic, jak zwalić winę na przesilenie wiosenne i poczekać, aż brat naprawi mi maszynę do szycia.
Żegnam się z Wami, życzę miłego dnia, a jutro być może napiszę coś o moich mniej "szlachetnych" lalkach, które kupowała mi mama w dzieciństwie.
Trzymajcie się!

































